poniedziałek, 9 listopada 2015

End of the season, changes, life ? Polska jesień

Kolejne tygodnie bez aktywności. Cóż - studia, koniec sezonu na lotnisku, przeprowadzki, chulanki i swawole. Nuda też była, ale bez weny na pisanie.
Mieszkam, gdzie mieszkam, mały pokój na przedmieściach Poznania ( o jakże studencko). Zadowolona nie jestem, ale da się żyć.Grunt że na zajęcia sie mogę wyspać gdyż wydział po sąsiedzku!
Dieta wege w toku, czy chcę jeść mięso? Nadal nie wiem, choć co raz częściej chciałabym spróbować - pierwsze podejście mielone u babci nie poszło po myśli mięsożerców -odrzuciło mnie na 5cm od ust. Wniosek: nie chcę jeść mięsa. Jeszcze nie teraz, może za jakiś czas, na wyjeździe gdy nie będzie innej opcji na posiłek. W każdym razie pomysłów na jedzenie mi nie brakuje i głodna nie chodzę, portfel nie cierpi przez jedzenie a przez milion innych rzeczy. Ograniczyłam mocno wyjścia na miasto. Niestety było też mało skocznych dni, a i tunel wpadł po drodze. Zaciskam pasa i będę żyć dalej.

Tunel - och tam to sie działo. Właściwie nie, ale mój coach to super gość i zawsze chciałam z nim latać - co więcej jego marzeniem jest ponoć latanie ze mną - zarówno mnie jak i jemu zależy na dobrych wynikach. O stopniu przystojności w stosunku do całej reszty nie muszę chyba wspominać. Zakwasy tradycyjnie, sporo też wyniosłam po obejrzeniu i domowym przeanalizowaniu lotów. Myślę że spontaniczność wydarzenia również zrobiła swoje stąd efekty są marne. Cieszę się że przełamałam godzinę czasu i teraz oby było już lepiej, mam również nadzieję na znalezienie (kolejnej) dorywczej pracy na weekend chociażby. Z pewnością łatwo nie będzie, niestety muszę spróbować ze względu na rodzinne finanse.
Jeśli chcecie zobaczyć jak latam - odsyłam do vimeo - są tam filmy z różnych lotów różnych ludzi -znajdziecie mnie w tym tłumie z czasem :)
Czy coś więcej chcę poruszyć? Wybory? Nie, polityki nie tykam palcem, choć uczestniczę w nich odkąd mam prawa wyborcze. Emigranci? Nie, wolę nie pisać na ten temat. Wyjazd do Monachium? Ten został odwołany ze względu na finanse. Bardzo żałuję, ale inaczej musiałabym wrócić po świętach do domu na stałe, a tego nie chcę w najbliższym czasie.
Święta? O tym trąbią w mieście, TV, billboardy. Ja nie nakręcam się tak wcześnie. Lubię ten czas, ale przywoływanie go na grubo ponad miesiąc przed to moim zdaniem przesada. Nie chcę myśleć o prezentach, pieniądzach, wypiekach czy reklamach producenta napojów gazowanych. Chciałabym odpocząć, zrelaksować się w ten piękny, jesienny czas - ale nie! Bo na ulicy i w sklepach atakują mnie reklamy. Oczywiście, to walka o pozyskiwanie nowych klientów i wydawanie pieniędzy, jednakże świat zdecydowanie nie ma umiaru w zmianach sezonowych ekspozycji. Ledwo skończyły się jesienne wyprzedaże to już zaczynają te świąteczno-zimowe. Ratunku! Powiecie: skoro nie chcesz kupować to po co marudzisz? Nie chcę, ale wiecie jak działa marketing i socjologia w tłumie. Nie można nawet odetchnąć swobodnie bo już ktoś na usta ciśnie słowo święta i prezenty, a jeszcze tydzień temu mowa była o zniczach i kwiatach. 
Pozwólcie że zostawię ten wątek w takiej postaci.
A co z zakończeniem sezonu? Było jak było, grunt że bezpiecznie. Impreza się odbyła, jakieś "dziękuję" padło. Coś wartego przytoczenia? Nic a nic.
Czy w najbliższym czasie będą jakieś zmiany, posty, kontakty? Któż to wie moi Państwo.
Pozdrawiam

Sorry but this post will not have english version. If you are interested in, please give me a sign -comment or e-mail.I wiil try to make it possible later. Thank you.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz