Dzień dobry!
W ostatnim poście padło wiele różnych słów...
Od tamtego czasu:
- sezon był, odrobinę lepszy choć krótszy
- schudnąć sie nie udało bo czasu i motywacji zabrakło
- kasa sie znalazła
- studia się zdały i jestem tu nadal
Hmm.... Właściwie to nic się nie zmienia, mieszkam tam gdzie mieszkam, auto mi ostatnio troche ktoś zepsuł, ale nadal je posiadam. Miłości nie ma i nie zanosi się na to, by była. Tylko święta jakoś bliżej i za oknem szybko ciemno.
Kolejne Halloween za mną. W tym roku również postawiłam na FX makeup, ale nie udało sie wygrać 30 minut w tunelu. Nie pytajcie dlaczego. Pomogłam też kilku innym osobom w malowaniu (bo nazbierało się materiałów przez 2 lata).
Na uczelni ten rok zapowiada się ciekawie. Ciężko, kreatywnie a czas płynie jakby szybciej.
Zastanawiam się nad pisaniem "na temat", ale ze względu na właśnie czas i pomysły czy w ogóle pamięć o tym że mam bloga, obawiam się że będzie kiepsko. Marzy mi się zadbany, ładny i poczytny blog, tylko że w obecnym zalewie blogów różnej maści i gatunku, takie maleństwa są na szarym końcu wyszukiwarki Google.
I dobrze. Więcej prywatności !
Pozdrawiam
A teraz leć !
lifestyle, little bit of technology and skydiving
piątek, 4 listopada 2016
niedziela, 17 kwietnia 2016
False start w sezon
Samolot będzie.. w maju. Kasy coraz mniej. Kryzys w 100%
Ale szkoda o tym pisać.
Wiosna moi państwo!
Podejmują już 3 próbę walki z nadwagą. Czy się uda? Musi.
Każdy trening zabija jednego potworka z tłuszczu, dlatego cel na 6 miesięcy to przynajmniej 15kg mniej. Pewnie będzie kryzys, ale bardzo chcę być zdrowa i musze o to walczyć. W sumie post pisany tak oo żeby pokazać , ze nadal tu żyję.
Pozdrawiam
Ale szkoda o tym pisać.
Wiosna moi państwo!
Podejmują już 3 próbę walki z nadwagą. Czy się uda? Musi.
Każdy trening zabija jednego potworka z tłuszczu, dlatego cel na 6 miesięcy to przynajmniej 15kg mniej. Pewnie będzie kryzys, ale bardzo chcę być zdrowa i musze o to walczyć. W sumie post pisany tak oo żeby pokazać , ze nadal tu żyję.
Pozdrawiam
czwartek, 11 lutego 2016
Gdy latanie przestaje dawać radość....
Mnie nie przestało. Ale są inne rzeczy.
Na pewne elementy w życiu nie mamy wpływu bądź nie chcemy mieć wpływu. Teraz jest taki czas w roku, gdzie w powietrzu unosi się więcej miłości i ludzie samotni, smutni są krzywdzeni.
Przynajmniej ja tak mam.
Mając 20 lat, bez miłosnych historii na koncie, czuję się niekompletna. Oczywiście wiem, każdy ma swój czas, nie wolno się spieszyć itd. Tylko nie jest mi łatwo. Przepraszam za brak składu, ale są sprawy których nie potrafię uporządkować.
Gdy inni stali w kolejce po urodę, ja byłam w tej po mądrość. Pierwsza sesja zdana w I terminie. Staram się jak mogę, udowodniłam nie tylko innym ale głównie sobie że potrafię sama sobie w życiu poradzić.Jestem z siebie dumna, po raz drugi w życiu - pierwszy raz gdy zdałam prawo jazdy.
Przykro mi, że żyję w czasach w których wygląd który trochę odbiega od kanonów powszechnie przyjętego piękna, jest odrzucany. Moim jedynym marzeniem jest miłość. Mówią że gdy w coś się bardzo mocno wierzy to cały kosmos sprzyja w dążeniu do spełnienia tego marzenia. Kilka razy już mi pomógł i wierzę że kiedyś i to marzenie spełnię.
Najgorsze jest jednak to, ze gdy tylko na drodze stanie mi jakiś potencjalny kandydat na partnera, okazuje się on kompletnie nie zainteresowany. Sprawia mi to wiele przykrości, zwłaszcza jeśli przez pewien okres jest on dla mnie z jakiegoś powodu miły, a potem czar pryska i do widzenia !
Taki już chyba mój los i muszę się z tym pogodzić, czekać cierpliwie. Nie jest to łatwe, myślę że Wy o tym doskonale wiecie.
Dobrze, skończmy ten smutny temat.
Po za sesją, nie wiele się dzieje. Do sezonu bliżej i bliżej, pieniędzy mniej, o znajomych nie wspomnę. Nie latałam od grudnia, mój ukochany coach wyleciał do Panamy, nie wiem z kim będę kontynuować swoją powietrzną przygodę, z nim miałam bardzo dobry kontakt, jest świetnym nauczycielem, razem spędziliśmy godzinę w tunelu, ma super dziewczynę. Tęsknię za nimi.
Cholera, znowu wszystko sprowadza się do miłości. I jeszcze te walentynki.
Czas kończyć ten post. Chyba nie było mi dane rozpisać się dłużej, więc dziękuję że internet umożliwia takie wylewy rozpaczy i nikt nie krytykuje wolności słowa. Choć pewnie ona zostanie wkrótce ograniczona bo Polski Rząd wiele zmienia. Ok, już się nie będę mieszać do polityki, to nie moja liga.
Dobranoc.
Na pewne elementy w życiu nie mamy wpływu bądź nie chcemy mieć wpływu. Teraz jest taki czas w roku, gdzie w powietrzu unosi się więcej miłości i ludzie samotni, smutni są krzywdzeni.
Przynajmniej ja tak mam.
Mając 20 lat, bez miłosnych historii na koncie, czuję się niekompletna. Oczywiście wiem, każdy ma swój czas, nie wolno się spieszyć itd. Tylko nie jest mi łatwo. Przepraszam za brak składu, ale są sprawy których nie potrafię uporządkować.
Gdy inni stali w kolejce po urodę, ja byłam w tej po mądrość. Pierwsza sesja zdana w I terminie. Staram się jak mogę, udowodniłam nie tylko innym ale głównie sobie że potrafię sama sobie w życiu poradzić.Jestem z siebie dumna, po raz drugi w życiu - pierwszy raz gdy zdałam prawo jazdy.
Przykro mi, że żyję w czasach w których wygląd który trochę odbiega od kanonów powszechnie przyjętego piękna, jest odrzucany. Moim jedynym marzeniem jest miłość. Mówią że gdy w coś się bardzo mocno wierzy to cały kosmos sprzyja w dążeniu do spełnienia tego marzenia. Kilka razy już mi pomógł i wierzę że kiedyś i to marzenie spełnię.
Najgorsze jest jednak to, ze gdy tylko na drodze stanie mi jakiś potencjalny kandydat na partnera, okazuje się on kompletnie nie zainteresowany. Sprawia mi to wiele przykrości, zwłaszcza jeśli przez pewien okres jest on dla mnie z jakiegoś powodu miły, a potem czar pryska i do widzenia !
Taki już chyba mój los i muszę się z tym pogodzić, czekać cierpliwie. Nie jest to łatwe, myślę że Wy o tym doskonale wiecie.
Dobrze, skończmy ten smutny temat.
Po za sesją, nie wiele się dzieje. Do sezonu bliżej i bliżej, pieniędzy mniej, o znajomych nie wspomnę. Nie latałam od grudnia, mój ukochany coach wyleciał do Panamy, nie wiem z kim będę kontynuować swoją powietrzną przygodę, z nim miałam bardzo dobry kontakt, jest świetnym nauczycielem, razem spędziliśmy godzinę w tunelu, ma super dziewczynę. Tęsknię za nimi.
Cholera, znowu wszystko sprowadza się do miłości. I jeszcze te walentynki.
Czas kończyć ten post. Chyba nie było mi dane rozpisać się dłużej, więc dziękuję że internet umożliwia takie wylewy rozpaczy i nikt nie krytykuje wolności słowa. Choć pewnie ona zostanie wkrótce ograniczona bo Polski Rząd wiele zmienia. Ok, już się nie będę mieszać do polityki, to nie moja liga.
Dobranoc.
sobota, 26 grudnia 2015
Świąteczne dzień dobry
Cześć !
Po kolejnych tygodniach ciszy nadaję z domowego kącika.
Święta, święta i po świętach jak zwykło się mówić. Śniegu nie ma, nie będzie jak się zdaje, ale nie umniejsza to atmosfery świąt - zdążyliśmy się przyzwyczaić do takiej sytuacji. Jedyne co mnie drażni to, to że ludzie myślą że to klimat się ociepla, jednakże w historii są przypadki gdzie przez kilkanaście lat zimy były bardzo łagodne i wcale nie było wtedy mowy o ociepleniu.
Z prywatnych newsów:
1,5h w tunelu zaliczone
pracy i miłości brak
miejsce zamieszkania bez zmian
studia dopiero powiedzą czy się nadaję czy nie - sesja soon !
Grudzień jest ciekawym miesiącem w roku. Spotykam nowych, interesujących ludzi. Są też spotkania ze znajomymi, nawet tymi których nie widziałam bardzo długo. To miłe, że można się zjednoczyć raz na jakiś czas bez problemów i kłótni. Być może czasem jest to sztuczne, ale niemniej potrzebne w życiu towarzyskim.
Pod koniec listopada miało miejsce spotkanie na które czekałam 5 lat. Moja przyjaciółka i ja, w końcu mogłyśmy się spotkać. Byłam w Zakopanem, spędziłam cudowny weekend i nigdy go nie zapomnę. Najlepszy wypad jaki miał miejsce!
Koniec roku to czas podsumowań, a nowy rok to czas nowych rzeczy. Internet znów zostanie zalany falą nowych blogów, vlogów i innych historii ludzi. Będą nowe gwiazdy, nowe tematy, nowa moda. Chyba zaczynam się tego bać. Bo ile można być sławnym, ile można być na siłę sławnym. To smutne co ludzie potrafią robić dla kariery i występów w kolorowej prasie czy portalach plotkarskich. Niedorzeczne. I mówcie co chcecie, źle stawiam przecinki, kropki, zła składnia. Cenię sobie swobodę :)
To już 8 miesięcy z inną dietą. Wydaje mi się, że ciało wygląda inaczej, skóra jakaś lepsza, jędrniejsza. Po co mi kremy i inne suplementy skoro mam warzywa i owoce! Możecie mi zarzucić że uległam modzie na wegetarianizm czy coś w tym temacie, ale już w zeszłym roku gdy poznałam wegetarian i wegan chodziło mi po głowie by spróbować żyć inaczej. Nie obejdzie się bez komentarzy typu: człowiek urodził się po to by jeść mięso, ale staram się być silna.
Z tematami skaczę jak z kwiatka na kwiatek, więc skaczę dalej:
Wierzcie w marzenia.
Oczywiście nic nie jest gorsze od marzenia, które było o krok od spełnienia ale jakaś zła dusza to zepsuła. Jednakże w życiu jest więcej dobrych chwil i wspomnień, niż tych złych. Dlatego warto uwierzyć w to że mogę zrobić co chcę i kiedy chcę. Nie powinniśmy się lękać. Nasze życie jest w naszych rękach i tylko od nas zależy jak je przeżyjemy i czy pod koniec życia powiemy sobie: zrobiłam wszystko by przeżyć je należycie. Jeśli tylko chcemy, możemy czerpać pełnymi garściami. Nawet jeśli uważasz, że nie możesz spełniać marzeń bo nie masz pieniędzy - mylisz się. Są różne sposoby na spełnianie marzeń. Wiara jest najważniejsza. Bo gdy już sie uda, nabieramy pewności siebie i cały świat przestaje być taki straszny jak się wcześniej wydawał. Spełnianie marzeń jest uzależniające!
Pozdrawiam
Po kolejnych tygodniach ciszy nadaję z domowego kącika.
Święta, święta i po świętach jak zwykło się mówić. Śniegu nie ma, nie będzie jak się zdaje, ale nie umniejsza to atmosfery świąt - zdążyliśmy się przyzwyczaić do takiej sytuacji. Jedyne co mnie drażni to, to że ludzie myślą że to klimat się ociepla, jednakże w historii są przypadki gdzie przez kilkanaście lat zimy były bardzo łagodne i wcale nie było wtedy mowy o ociepleniu.
Z prywatnych newsów:
1,5h w tunelu zaliczone
pracy i miłości brak
miejsce zamieszkania bez zmian
studia dopiero powiedzą czy się nadaję czy nie - sesja soon !
Grudzień jest ciekawym miesiącem w roku. Spotykam nowych, interesujących ludzi. Są też spotkania ze znajomymi, nawet tymi których nie widziałam bardzo długo. To miłe, że można się zjednoczyć raz na jakiś czas bez problemów i kłótni. Być może czasem jest to sztuczne, ale niemniej potrzebne w życiu towarzyskim.
Pod koniec listopada miało miejsce spotkanie na które czekałam 5 lat. Moja przyjaciółka i ja, w końcu mogłyśmy się spotkać. Byłam w Zakopanem, spędziłam cudowny weekend i nigdy go nie zapomnę. Najlepszy wypad jaki miał miejsce!
Koniec roku to czas podsumowań, a nowy rok to czas nowych rzeczy. Internet znów zostanie zalany falą nowych blogów, vlogów i innych historii ludzi. Będą nowe gwiazdy, nowe tematy, nowa moda. Chyba zaczynam się tego bać. Bo ile można być sławnym, ile można być na siłę sławnym. To smutne co ludzie potrafią robić dla kariery i występów w kolorowej prasie czy portalach plotkarskich. Niedorzeczne. I mówcie co chcecie, źle stawiam przecinki, kropki, zła składnia. Cenię sobie swobodę :)
To już 8 miesięcy z inną dietą. Wydaje mi się, że ciało wygląda inaczej, skóra jakaś lepsza, jędrniejsza. Po co mi kremy i inne suplementy skoro mam warzywa i owoce! Możecie mi zarzucić że uległam modzie na wegetarianizm czy coś w tym temacie, ale już w zeszłym roku gdy poznałam wegetarian i wegan chodziło mi po głowie by spróbować żyć inaczej. Nie obejdzie się bez komentarzy typu: człowiek urodził się po to by jeść mięso, ale staram się być silna.
Z tematami skaczę jak z kwiatka na kwiatek, więc skaczę dalej:
Wierzcie w marzenia.
Oczywiście nic nie jest gorsze od marzenia, które było o krok od spełnienia ale jakaś zła dusza to zepsuła. Jednakże w życiu jest więcej dobrych chwil i wspomnień, niż tych złych. Dlatego warto uwierzyć w to że mogę zrobić co chcę i kiedy chcę. Nie powinniśmy się lękać. Nasze życie jest w naszych rękach i tylko od nas zależy jak je przeżyjemy i czy pod koniec życia powiemy sobie: zrobiłam wszystko by przeżyć je należycie. Jeśli tylko chcemy, możemy czerpać pełnymi garściami. Nawet jeśli uważasz, że nie możesz spełniać marzeń bo nie masz pieniędzy - mylisz się. Są różne sposoby na spełnianie marzeń. Wiara jest najważniejsza. Bo gdy już sie uda, nabieramy pewności siebie i cały świat przestaje być taki straszny jak się wcześniej wydawał. Spełnianie marzeń jest uzależniające!
Pozdrawiam
poniedziałek, 9 listopada 2015
End of the season, changes, life ? Polska jesień
Kolejne tygodnie bez aktywności. Cóż - studia, koniec sezonu na lotnisku, przeprowadzki, chulanki i swawole. Nuda też była, ale bez weny na pisanie.
Mieszkam, gdzie mieszkam, mały pokój na przedmieściach Poznania ( o jakże studencko). Zadowolona nie jestem, ale da się żyć.Grunt że na zajęcia sie mogę wyspać gdyż wydział po sąsiedzku!
Dieta wege w toku, czy chcę jeść mięso? Nadal nie wiem, choć co raz częściej chciałabym spróbować - pierwsze podejście mielone u babci nie poszło po myśli mięsożerców -odrzuciło mnie na 5cm od ust. Wniosek: nie chcę jeść mięsa. Jeszcze nie teraz, może za jakiś czas, na wyjeździe gdy nie będzie innej opcji na posiłek. W każdym razie pomysłów na jedzenie mi nie brakuje i głodna nie chodzę, portfel nie cierpi przez jedzenie a przez milion innych rzeczy. Ograniczyłam mocno wyjścia na miasto. Niestety było też mało skocznych dni, a i tunel wpadł po drodze. Zaciskam pasa i będę żyć dalej.
Tunel - och tam to sie działo. Właściwie nie, ale mój coach to super gość i zawsze chciałam z nim latać - co więcej jego marzeniem jest ponoć latanie ze mną - zarówno mnie jak i jemu zależy na dobrych wynikach. O stopniu przystojności w stosunku do całej reszty nie muszę chyba wspominać. Zakwasy tradycyjnie, sporo też wyniosłam po obejrzeniu i domowym przeanalizowaniu lotów. Myślę że spontaniczność wydarzenia również zrobiła swoje stąd efekty są marne. Cieszę się że przełamałam godzinę czasu i teraz oby było już lepiej, mam również nadzieję na znalezienie (kolejnej) dorywczej pracy na weekend chociażby. Z pewnością łatwo nie będzie, niestety muszę spróbować ze względu na rodzinne finanse.
Jeśli chcecie zobaczyć jak latam - odsyłam do vimeo - są tam filmy z różnych lotów różnych ludzi -znajdziecie mnie w tym tłumie z czasem :)
Czy coś więcej chcę poruszyć? Wybory? Nie, polityki nie tykam palcem, choć uczestniczę w nich odkąd mam prawa wyborcze. Emigranci? Nie, wolę nie pisać na ten temat. Wyjazd do Monachium? Ten został odwołany ze względu na finanse. Bardzo żałuję, ale inaczej musiałabym wrócić po świętach do domu na stałe, a tego nie chcę w najbliższym czasie.
Święta? O tym trąbią w mieście, TV, billboardy. Ja nie nakręcam się tak wcześnie. Lubię ten czas, ale przywoływanie go na grubo ponad miesiąc przed to moim zdaniem przesada. Nie chcę myśleć o prezentach, pieniądzach, wypiekach czy reklamach producenta napojów gazowanych. Chciałabym odpocząć, zrelaksować się w ten piękny, jesienny czas - ale nie! Bo na ulicy i w sklepach atakują mnie reklamy. Oczywiście, to walka o pozyskiwanie nowych klientów i wydawanie pieniędzy, jednakże świat zdecydowanie nie ma umiaru w zmianach sezonowych ekspozycji. Ledwo skończyły się jesienne wyprzedaże to już zaczynają te świąteczno-zimowe. Ratunku! Powiecie: skoro nie chcesz kupować to po co marudzisz? Nie chcę, ale wiecie jak działa marketing i socjologia w tłumie. Nie można nawet odetchnąć swobodnie bo już ktoś na usta ciśnie słowo święta i prezenty, a jeszcze tydzień temu mowa była o zniczach i kwiatach.
Pozwólcie że zostawię ten wątek w takiej postaci.
A co z zakończeniem sezonu? Było jak było, grunt że bezpiecznie. Impreza się odbyła, jakieś "dziękuję" padło. Coś wartego przytoczenia? Nic a nic.
Czy w najbliższym czasie będą jakieś zmiany, posty, kontakty? Któż to wie moi Państwo.
Pozdrawiam
Sorry but this post will not have english version. If you are interested in, please give me a sign -comment or e-mail.I wiil try to make it possible later. Thank you.
Mieszkam, gdzie mieszkam, mały pokój na przedmieściach Poznania ( o jakże studencko). Zadowolona nie jestem, ale da się żyć.Grunt że na zajęcia sie mogę wyspać gdyż wydział po sąsiedzku!
Dieta wege w toku, czy chcę jeść mięso? Nadal nie wiem, choć co raz częściej chciałabym spróbować - pierwsze podejście mielone u babci nie poszło po myśli mięsożerców -odrzuciło mnie na 5cm od ust. Wniosek: nie chcę jeść mięsa. Jeszcze nie teraz, może za jakiś czas, na wyjeździe gdy nie będzie innej opcji na posiłek. W każdym razie pomysłów na jedzenie mi nie brakuje i głodna nie chodzę, portfel nie cierpi przez jedzenie a przez milion innych rzeczy. Ograniczyłam mocno wyjścia na miasto. Niestety było też mało skocznych dni, a i tunel wpadł po drodze. Zaciskam pasa i będę żyć dalej.
Tunel - och tam to sie działo. Właściwie nie, ale mój coach to super gość i zawsze chciałam z nim latać - co więcej jego marzeniem jest ponoć latanie ze mną - zarówno mnie jak i jemu zależy na dobrych wynikach. O stopniu przystojności w stosunku do całej reszty nie muszę chyba wspominać. Zakwasy tradycyjnie, sporo też wyniosłam po obejrzeniu i domowym przeanalizowaniu lotów. Myślę że spontaniczność wydarzenia również zrobiła swoje stąd efekty są marne. Cieszę się że przełamałam godzinę czasu i teraz oby było już lepiej, mam również nadzieję na znalezienie (kolejnej) dorywczej pracy na weekend chociażby. Z pewnością łatwo nie będzie, niestety muszę spróbować ze względu na rodzinne finanse.
Jeśli chcecie zobaczyć jak latam - odsyłam do vimeo - są tam filmy z różnych lotów różnych ludzi -znajdziecie mnie w tym tłumie z czasem :)
Czy coś więcej chcę poruszyć? Wybory? Nie, polityki nie tykam palcem, choć uczestniczę w nich odkąd mam prawa wyborcze. Emigranci? Nie, wolę nie pisać na ten temat. Wyjazd do Monachium? Ten został odwołany ze względu na finanse. Bardzo żałuję, ale inaczej musiałabym wrócić po świętach do domu na stałe, a tego nie chcę w najbliższym czasie.
Święta? O tym trąbią w mieście, TV, billboardy. Ja nie nakręcam się tak wcześnie. Lubię ten czas, ale przywoływanie go na grubo ponad miesiąc przed to moim zdaniem przesada. Nie chcę myśleć o prezentach, pieniądzach, wypiekach czy reklamach producenta napojów gazowanych. Chciałabym odpocząć, zrelaksować się w ten piękny, jesienny czas - ale nie! Bo na ulicy i w sklepach atakują mnie reklamy. Oczywiście, to walka o pozyskiwanie nowych klientów i wydawanie pieniędzy, jednakże świat zdecydowanie nie ma umiaru w zmianach sezonowych ekspozycji. Ledwo skończyły się jesienne wyprzedaże to już zaczynają te świąteczno-zimowe. Ratunku! Powiecie: skoro nie chcesz kupować to po co marudzisz? Nie chcę, ale wiecie jak działa marketing i socjologia w tłumie. Nie można nawet odetchnąć swobodnie bo już ktoś na usta ciśnie słowo święta i prezenty, a jeszcze tydzień temu mowa była o zniczach i kwiatach.
Pozwólcie że zostawię ten wątek w takiej postaci.
A co z zakończeniem sezonu? Było jak było, grunt że bezpiecznie. Impreza się odbyła, jakieś "dziękuję" padło. Coś wartego przytoczenia? Nic a nic.
Czy w najbliższym czasie będą jakieś zmiany, posty, kontakty? Któż to wie moi Państwo.
Pozdrawiam
Sorry but this post will not have english version. If you are interested in, please give me a sign -comment or e-mail.I wiil try to make it possible later. Thank you.
poniedziałek, 14 września 2015
Królicza nora w stolicy wielkopolski
Nadejszła wielkopomna chwila...
wyprowadzka z domu rodzinnego, studia, nowe (lepsze?) życie.
Cóż zmienia się wszystko wokół nas, imigranci z południa napływają w ilości olbrzymiej, dzieci wciąż głodują, politycy się kłócą, a studenci mają wakacje.
W tym roku postanowiłam iść na studia, dostałam się a teraz siedzę w pokoju nieopodal wydziału i myślę jakby tu wykorzystać nadchodzący czas. Osobiście nie lubię mieszkania z obcymi ludźmi, a zwłaszcza starszymi od siebie i takimi którzy lubią podwędzać rzeczy. Myślałam że będzie lepiej, póki co niestety wszystko idzie w złym kierunku. Bycie introwertykiem nie jest łatwe.
W tak zwanym międzyczasie trochę polatałam, pozwiedzałam, część osób uważa że takie życie to bajka a to nie do końca tak jest. Ciężka tyrka, stres, śmieciowe jedzenie i inne nieszczęścia powodują że mam dość. Pieniądze sporo wynagradzają, lecz nie kupie nimi szczęścia i spokoju ducha.
Post trochę na siłe napisany, bo była potrzeba żeby coś wrzucić, wyżalić się. Może wkrótce będzie wena na coś konkretniejszego.
Pozdrawiam
wyprowadzka z domu rodzinnego, studia, nowe (lepsze?) życie.
Cóż zmienia się wszystko wokół nas, imigranci z południa napływają w ilości olbrzymiej, dzieci wciąż głodują, politycy się kłócą, a studenci mają wakacje.
W tym roku postanowiłam iść na studia, dostałam się a teraz siedzę w pokoju nieopodal wydziału i myślę jakby tu wykorzystać nadchodzący czas. Osobiście nie lubię mieszkania z obcymi ludźmi, a zwłaszcza starszymi od siebie i takimi którzy lubią podwędzać rzeczy. Myślałam że będzie lepiej, póki co niestety wszystko idzie w złym kierunku. Bycie introwertykiem nie jest łatwe.
W tak zwanym międzyczasie trochę polatałam, pozwiedzałam, część osób uważa że takie życie to bajka a to nie do końca tak jest. Ciężka tyrka, stres, śmieciowe jedzenie i inne nieszczęścia powodują że mam dość. Pieniądze sporo wynagradzają, lecz nie kupie nimi szczęścia i spokoju ducha.
Post trochę na siłe napisany, bo była potrzeba żeby coś wrzucić, wyżalić się. Może wkrótce będzie wena na coś konkretniejszego.
Pozdrawiam
czwartek, 23 lipca 2015
Wakacje wakacjami a tu sie rok akademicki zbliża!
Albowiem w tym roku postanowiłam wziąć udział w rekrutacji na studia dzienne i.. udało się! Od października czeka mnie nowa szkoła, obowiązki, nowe życie (znowu!).
Przeprowadzka planowana na wrzesień, będę pracować dorywczo żeby zarobić na pokój.
Lotnisko w tym roku zostało łagodnie potraktowane przez matkę naturę i większość weekendów była skoczna, co za tym idzie owocna :)
Nie zmienia to faktu że pieniędzy mam nie wiele, kłopotów mnóstwo a wsparcia ze strony rodziców brak.
Cudownie, prawda?
Trochę marzeń pospełniałam, polatałam w urodziny w tunelu, spędziłam dobry wieczór w Warszawie - towarzystwo mieszane lecz nie przeszkadzało mi to. Dzieje się dużo, jest ekstremalnie i międzynarodowo, czyli tak jak lubię.
W ostatni weekend miałam okazje stanąć po drugiej stronie barykady uczeń-nauczyciel. Do tej pory to ja byłam uczniem, a tu taka sytuacja. I żeby to jeszcze po polsku było, ale nie! Angielski wjechał i język gestów. Mój uczeń to bardzo zdolny gość i jestem pod wrażeniem jego kumatości. Miesiąc temu to on mnie czegoś uczył, natomiast ja nie bardzo pojętna byłam w temacie, stąd moje zdziwienie gdy ten robił wszystko jak mu pokazałam. Znów urosłam o 10cm i nie mogę sie doczekać kolejnej lekcji.
W przyszłości grono moich uczniów ma się powiększyć, oby moje umiejętności nauczania sprawdzały się tak jak w przypadku debiutu.
2 wizyty nad morzem za mną, nie specjalnie jestem z nich zadowolona pod względem finansowym a pod względem towarzyskim było całkiem dobrze.
Z rzeczy codziennych dodam iż za kilka dni minie 3 miesiąc bez mięsa. Brzmi dumnie?
Czuje się lepiej, wyglądam lepiej, nie wymagam nic więcej. Gotuję sama, nie mam problemu ze zmywaniem po sobie a wcześniej bywało różnie. Często takie zmiany są genialnym pomysłem na uwolnienie sie od rodziców. Mnie się udaje, choć czasem są drobne nie porozumienia.
Jeśli chodzi o przygodę z Mac Bookiem Pro, cóż oddałam go na sprzedaż bo znów się zepsuł. Ile zgarnę, nie wiem. Każdy grosik się teraz liczy. Jego zakup był ogromnym strzałem w kolano, ale kto nie ryzykuje ten nie ma.
Dzięki za przeczytanie.
Pozdrawiam
Przeprowadzka planowana na wrzesień, będę pracować dorywczo żeby zarobić na pokój.
Lotnisko w tym roku zostało łagodnie potraktowane przez matkę naturę i większość weekendów była skoczna, co za tym idzie owocna :)
Nie zmienia to faktu że pieniędzy mam nie wiele, kłopotów mnóstwo a wsparcia ze strony rodziców brak.
Cudownie, prawda?
Trochę marzeń pospełniałam, polatałam w urodziny w tunelu, spędziłam dobry wieczór w Warszawie - towarzystwo mieszane lecz nie przeszkadzało mi to. Dzieje się dużo, jest ekstremalnie i międzynarodowo, czyli tak jak lubię.
W ostatni weekend miałam okazje stanąć po drugiej stronie barykady uczeń-nauczyciel. Do tej pory to ja byłam uczniem, a tu taka sytuacja. I żeby to jeszcze po polsku było, ale nie! Angielski wjechał i język gestów. Mój uczeń to bardzo zdolny gość i jestem pod wrażeniem jego kumatości. Miesiąc temu to on mnie czegoś uczył, natomiast ja nie bardzo pojętna byłam w temacie, stąd moje zdziwienie gdy ten robił wszystko jak mu pokazałam. Znów urosłam o 10cm i nie mogę sie doczekać kolejnej lekcji.
W przyszłości grono moich uczniów ma się powiększyć, oby moje umiejętności nauczania sprawdzały się tak jak w przypadku debiutu.
2 wizyty nad morzem za mną, nie specjalnie jestem z nich zadowolona pod względem finansowym a pod względem towarzyskim było całkiem dobrze.
Z rzeczy codziennych dodam iż za kilka dni minie 3 miesiąc bez mięsa. Brzmi dumnie?
Czuje się lepiej, wyglądam lepiej, nie wymagam nic więcej. Gotuję sama, nie mam problemu ze zmywaniem po sobie a wcześniej bywało różnie. Często takie zmiany są genialnym pomysłem na uwolnienie sie od rodziców. Mnie się udaje, choć czasem są drobne nie porozumienia.
Jeśli chodzi o przygodę z Mac Bookiem Pro, cóż oddałam go na sprzedaż bo znów się zepsuł. Ile zgarnę, nie wiem. Każdy grosik się teraz liczy. Jego zakup był ogromnym strzałem w kolano, ale kto nie ryzykuje ten nie ma.
Dzięki za przeczytanie.
Pozdrawiam
Subskrybuj:
Posty (Atom)