Nadejszła wielkopomna chwila...
wyprowadzka z domu rodzinnego, studia, nowe (lepsze?) życie.
Cóż zmienia się wszystko wokół nas, imigranci z południa napływają w ilości olbrzymiej, dzieci wciąż głodują, politycy się kłócą, a studenci mają wakacje.
W tym roku postanowiłam iść na studia, dostałam się a teraz siedzę w pokoju nieopodal wydziału i myślę jakby tu wykorzystać nadchodzący czas. Osobiście nie lubię mieszkania z obcymi ludźmi, a zwłaszcza starszymi od siebie i takimi którzy lubią podwędzać rzeczy. Myślałam że będzie lepiej, póki co niestety wszystko idzie w złym kierunku. Bycie introwertykiem nie jest łatwe.
W tak zwanym międzyczasie trochę polatałam, pozwiedzałam, część osób uważa że takie życie to bajka a to nie do końca tak jest. Ciężka tyrka, stres, śmieciowe jedzenie i inne nieszczęścia powodują że mam dość. Pieniądze sporo wynagradzają, lecz nie kupie nimi szczęścia i spokoju ducha.
Post trochę na siłe napisany, bo była potrzeba żeby coś wrzucić, wyżalić się. Może wkrótce będzie wena na coś konkretniejszego.
Pozdrawiam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz