wtorek, 20 stycznia 2015

Zatem polatajmy!

Tymczasowo w tunelu oczywiście.
Mój pierwszy raz był w sierpniu, bardzo spontaniczny, nie planowany skok z najlepszymi ludźmi na świecie! Nie ma nic lepszego niż samolot pełen ludzi, których kochasz, którym ufasz i z którymi chcesz dzielić najpiękniejsze chwile w życiu!

Polecam każdemu ! Moja strefa to nie tylko wspaniali i doświadczeni instruktorzy, ale nie powtarzalna atmosfera! Skaczemy również w Jastarni! Widoki są przepyszne!
Wróćmy jednak do moich doświadczeń :)
Oglądanie własnej miejscowości z 4 tysięcy to coś pięknego. Taka ilość endorfin jaka wtedy płynęła w moim ciele, mogłaby nie jednego lekarza doprowadzić do zawału. Spadanie to uczucie, jakiego nie można opisać słowami, to trzeba przeżyć. Większość osób, które nigdy nie skakały, nie miały do czynienia ze skoczkami, nie pamiętają pierwszego skoku, stąd opcja wykupienia wideo i zdjęć. Mój fotograf a właściwie nawet 2, bo koleżanka która ze mną leciała miała GoPro, spisali się na medal. Sama nie lubię oglądać nagranie ze swojego skoku, zbyt wiele pamiętam z niego by oglądać go z perspektywy kolegi - a on jest mistrzem świata w nagrywaniu skoków!
Bardzo serdecznie zapraszam wszystkich do skorzystania z naszej oferty, limity:
wiek: 12+
waga: 40-115 kg (kwestia bezpieczeństwa i wielkości uprzęży w którą jesteśmy zapinani)
wszelkie choroby układu krążenia, serca, błędnika, przeziębienie czy zatoki, problemy z kręgosłupem eliminują nas ze skakania, oczywiście nikt nas nie bada przed skokiem, ale jest to ważny aspekt tej dyscypliny.

Gdy tylko pogoda i temperatura nie pozwala skakać z samolotu, skoczkowie zamykają się w tunelach aerodynamicznych, a tam się dzieje!
Najlepszym w jakim do tej pory latałam, jest Flyspot w Warszawie. Znacie? Z pewnością!
Pierwszy raz latałam w tunelu w Lesznie, Freefly Center. Niestety nie powaliło mnie tam od strony technicznej. Choć to oni zaszczepili we mnie ten prawdziwy bakcyl na latanie. Od tamtej pory zrozumiałam że chcę latać solo. Wcześniej po samym skoku nie byłam przekonana, cała ta otoczka przebywania na strefie robiła swoje.
Nie minął miesiąc a przypadkowo wylądowałam we Flyspot i tam polatałam, oj polatałam! W dodatku z najlepszym instruktorem pod słońcem! Sebastian Dratwa, człowiek który nauczył mnie podstaw z anielską cierpliwością. Latanie to jego miłość i diametralnie zmienia jego oblicze. Genialny nauczyciel! Dodatkowo atmosfera jaka panowała w tunelu, tylko utwierdziła mnie w przekonaniu że mogę wszystko. Nigdy nie przypuszczałam że będę latać, a tu proszę, nawet dobrze mi szło. W przyszłym tygodniu wracam do latania, znajomy z naszej strefy jest tam instruktorem i zgodził się pofruwać ze mną.
Trzeba czerpać z życia ile się da!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz